Kazanie na pogrzebie

OSTATNIE POŻEGNANIE KS. PRAŁATA MIKOŁAJA KUCZKOWSKIEGO

Kazanie ks. Bp Jana Szkodonia wygłoszone podczas import trumny z ciałem ś.p. ks. Mikołaja Kuczkowskiego

 

Szanowny księże Biskupie, dro­dzy księża, siostry zakonne, bra­cia i siostry:

Symboliczna była żałobna pro­cesja z doczesnymi szczątkami księdza Prałata Mikołaja z małej kaplicy do tej świątyni. Z tego wieczernika, który skupiał przez kilka lat tutejszą parafię, do tego wieczernika, któremu serce oddał śp. zmarły ks. Prałat Kucz­kowski. Symboliczna jest też trumna. 10 lat temu ks. Prałat polecił oczyścić z cementu ostat­nie deski z szalunku. Kazał wy­ciągnąć gwoździe i z tych desek polecił wykonać trumnę. To jest ta trumna. Księdza Proboszcza Dziekana Józefa Łuszczka zobowiązał, aby w tej trumnie był pochowa­ny. Wraz ze śmiercią ks. Prałata Mikołaja Kuczkowskiego kończy się jakby jakiś etap powojennej historii Kościoła Krakowskiego. Wyświęcony w 1944 r. służył Chrystusowi Panu w parafiach św. Floriana w Krakowie, w Szczakowej i potem znów w Kra­kowie u św. Józefa i św. Szczepa­na. I od 1952 r. był kanclerzem. Tak bardzo związany z Archidie­cezją Krakowską, tak bardzo od­dany ks. Kard. Karolowi, obe­cnemu Ojcu Świętemu. Jak ks. Kard. w swoim liście podkreślił - związał się z Mistrzejowicami wielką miłością. Było to osobi­ste związanie z ks. Kurzeją, a potem po jego śmierci oddał swe siły jako Proboszcz budowie tej świątyni i organizacji parafii św. Maksymiliana. Jakże trzeba Panu Bogu dziękować za Jego życie 85-cio letnie, za Jego 51 lat kapłańskiej służby. Jakże trzeba dziękować Panu Bogu za Jego pracę jako kanclerza w sądzie biskupim i za tę troskę, za tę miłość wobec tutejszej parafii i tej świątyni. Ks.  Prałat Mikołaj

troszczył się o środki materialne dla budowy tutejszego kościoła. Tak wiele pod tym względem Kościół Krakowski i ta parafia Mu zawdzięcza. Troszczył się też o samą budowę, jej przebieg, dokładność wykonania prac. Był wymagający; od innych, ale przede wszystkim od siebie. Za tą dość surową powierzchowno­ścią kryło się dobre serce. Praco­wity, sumienny, zatroskany o dobro Kościoła. Nie dbał o swo­je sprawy osobiste, tak mało wy­magał dla siebie, za to wiele od siebie - wciąż zatroskany o do­bro Kościoła. W szczególny spo­sób trzeba podkreślić euchary­styczną pobożność zmarłego ks. Prałata. I jak stwierdzają kapła­ni, którzy Go bliżej znali, szcze­gólnie tu w Mistrzejowicach, bardzo pobożnie odprawiał Mszę św., długo się przygotowy­wał do Eucharystii, a po Mszy św. odprawiał pobożne dzięk­czynienie. Był zatroskany o prze­bieg Liturgii, o jej piękno, nie­raz upominał, pouczał, zwracał uwagę. Chciał, aby w czasie Li­turgii Bóg był jak najwspanialej uwielbiany. Jeszcze w Dzień Za­duszny, przed odwiezieniem do szpitala odprawił 3 Msze Św.. Taki jest przywilej kapłanów w tym dniu. Odprawiał -jak stwier­dza ks. Dziekan - długo, jakby wiedział, że zbliża się czas przej­ścia do Domu Ojca. Trzeba tak bardzo Panu Bogu podziękować za umiłowanie konfesjonału. Tutaj w Mistrzejowicach wiele spowiadał. I jeszcze w uroczy­stość Wszystkich Świętych służył posługą Sakramentu Pokuty. Tak przejął się słowami Chrystu­sa: «Weźmijcie Ducha Święte­go. Którym grzechy odpuścicie, są im odpuszczone». Spowia­dając, gorliwie służył Bogu.

Uwielbiał Boga pomagając lu­dziom oczyścić swe serca. I słu­żył ludziom, którzy pokornie przychodzą do kratek konfesjo­nału, wyznają swoje grzechy, proszą Boga o miłosierdzie, obiecują poprawę. My, współ­bracia zmarłego kapłana, od ks. Prałata chcemy się uczyć tej mi­łości do Jezusa Eucharystyczne­go i tej miłości do Jezusa Miło­siernego w konfesjonale. Odda­jemy miłosiernemu Bogu duszę śp. ks. Prałata, prosząc o wsta­wiennictwo Matkę Najświętszą, Matkę Miłosierdzia. Wstawiamy się za naszego współbrata, ka­płana Mikołaja, prosząc, aby św. Maksymilian, męczennik, pa­tron tej parafii, tego kościoła, wyprosił wieczny pokój dla zmarłego. Ks. Prałat Mikołaj, tak jak każdy kapłan, jak każdy, kto odmawia brewiarz, codzien­nie przy Komplecie powtarzał; «O Panie, pozwól odejść swe­mu słudze w pokoju>>. Codzien­nie w wieczornej modlitwie, w Komplecie, powtarzał słowa Pana Jezusa z krzyża: «W ręce Twoje, Panie, powierzam ducha mojego>>. Codziennie przygo­towywał się na tę ostatnią chwi­lę, w której człowiek oddaje du­cha Bogu. Codziennie przygoto­wywał się na tę ostatnią chwilę, w której przychodzi Pan Jezus, aby nas zabrać do wiecznych przybytków. Bądź uwielbiony Boże w swoich kapłanach, w tym kapłanie Mikołaju. W imieniu naszego zmarłego brata wołamy dziś w tej Eucharystii:

«W ręce Twoje Panie, powierzam ducha mojego>>. Wołamy:

W ręce Twoje Panie, polecamy życie i śmierć ks. Prałata Mikoła­ja. W ręce Twoje Panie, Amen".


 

Wizyty: 2522083
Wizyty dzisiaj: 242
Osób on-line: 107
Strona działa od 1 X 2009 r.