List Ojca Świętego

List Ojca św. Jana Pawła II na uroczystość pogrzebową Ks. Prałata Mikołaja Kuczkowskiego

 

„Deum, cui omnia vivunt, venite adoremus

 („Boga, dla którego wszystko żyje, przyjdźcie uwielbiać.”)

Przy trumnie Księdza Mikołaja Kuczkowskiego pragniemy uwielbić „Boga, dla którego wszystko żyje". Pragniemy uwielbić Go za dar kapłańskiego życia, za wszystko dobro, które stało się naszym udziałem, udziałem Kościoła Krakowskiego, za sprawą tego zmarłego kapłana. Wszyscy znaliśmy Go przede wszystkim jako Księ­dza Kanclerza. Urząd Kanclerza Kurii Metropoli­talnej w Krakowie objął w momencie bardzo trud­nym, wręcz  dramatycznym,  przy końcu  roku 1952, kiedy to władze komunistyczne, po śmierci Księcia Kardynała Adama Stefana Sapiehy, przy­gotowywały frontalne uderzenie na kościół, mon­tując pokazowy proces Kurii Krakowskiej, W tym momencie Ksiądz Arcybiskup Eugeniusz Baziak jako Administrator Archidiecezji Krakowskiej powierzył Księdzu Mikołajowi urząd Kanclerza. Urząd ten spełniał przez wiele lat, wspierając swoją wiedzą i doświadczeniem zarówno Księdza Arcybiskupa Eugeniusza, jak i księdza Biskupa Franciszka Jopa, który w czasie usunięcia Arcybiskupa z Krakowa, zarządzał Archidiecezją jako Wikariusz Kapitulny. W całym tym trudnym, krytycznym okresie, Ksiądz Mikołaj Kuczkowski jako Kanclerz był oparciem dla Ordynariuszy, a także człowiekiem zaufania dla duchowieństwa Archidiecezji. Osobiście doznawałem jego współpracy przez dwadzieścia lat mojej służby Kościołowi Krakowskiemu. Była to współpraca bardzo cenna i wytrawna. Ksiądz Kanclerz był do niej przygotowany przez swoje studia i praktykę prawniczą, zanim jeszcze wstąpił do Seminarium Duchownego. W posługę kanclerską wkładał całe swoje serce, szukając wszystkich możliwych sposobów, aże­by Kuria Metropolitalna w Krakowie mogła speł­niać swoje zadania w okresie systematycznej walki z Kościołem, która również i po latach stalinow­skich, po tzw. polskim październiku, nie przestała być programem władz komunistycznych. Starsi Księża wiedzą o tym z własnego doświadczenia, ile kosztowało w tamtych czasach chociażby tworze­nie nowych parafii, a zwłaszcza budowa kościołów, zabezpieczenie działalności Seminarium Du­chownego, a także utrwalenie właściwej postawy duchowieństwa wobec władz, które na różne spo­soby starały się wciągać księży do nie licującej z ich powołaniem współpracy.

Jeżeli to wszystko przypominam dzisiaj przy tru­mnie zmarłego Księdza Kanclerza Mikołaja, to dlatego, że pragnę mu podziękować za to wszystko, czym był dla mnie w okresie mojego posługiwania w stolicy metropolitalnej w Krako­wie. Jeszcze niedawno miałem sposobność przej­rzeć obszerną dokumentację, wydaną w Rzymie, a zawierającą pisma do władz państwowych z tamte­go czasu. W iluż sprawach musieliśmy się zmagać, musieliśmy walczyć o prawa Kościoła, o prawa duszpasterzy, o obronę kościelnego stanu posia­dania, a nawet o wolność kultu publicznego - zwłaszcza, gdy chodziło o uroczystości milenijne, o peregrynację Obrazu Matki Bożej Częstochow­skiej, a także rokrocznie o procesję Bożego Ciała w naszym mieście.

Ksiądz Kanclerz był człowiekiem modlitwy. Mo­głem na to patrzeć własnymi oczyma, ponieważ mieszkaliśmy pod tym samym dachem. Był człowiekiem zasad, człowiekiem obowiązku. W trudnym okresie przyczynił się w znacznej mierze do zabezpieczenia ładu kanonicznego w wielkiej społeczności Kościoła Krakowskiego. Był równocześnie człowiekiem serca, chociaż zdawał się być raczej mężem surowym. Tego serca doznali od niego różni ludzie potrzebujący, a w sposób szczególny siostry zakonne, a zwłaszcza siostry sercanki, które pracują  w Kurii i w Domu Biskupim, a dla których był on prawdziwym ojcem. Jako członek kaptuły metropolitalnej  miałby prawo do pogrzebu w Katedrze Wawelskiej, jednakże wybrał kościół parafialny w Mistrzejowicach pod wezwa­łem Maksymiliana Marii Kolbego. Jest to wybór słuszny, ponieważ z tym kościołem i z waszą parafią związał się w sposób szczególny od samego początku. Pamiętamy, że były to bardzo trudne początki. Pamiętacie wszyscy postać śp. Księdza Józefa Kurzeji, który rozpoczynał tworzyć tę parafię. Za punkt wyjścia służyła mu budka przydrożna gdzie katechizował dzieci. A jeżeli później powstał w Mistrzejowicach ten wspaniały kościół, przy całym wielkim wkładzie parafian mistrzejowickich, jest to w znacznej mierze zasługą wielkiej troski i nieustannej współpracy śp. Księdza Kanclerza z Księdzem Józefem. Wspierał go walce o prawa ludzi wierzących do własnej świąty­ni. Zwłaszcza w Nowej Hucie było to szczególnie ważne. To zmaganie się kosztowało poniekąd życie Księdza Kurzeji, a jego śmierć w tak młodym wieku zapewne przyczyniła się do tego, że Ksiądz Kanclerz odchodząc ze swego urzędu w Kurii, zapragnął  tutaj  zamieszkać i duszpasterzować wspólnie z waszym obecnym Proboszczem, Księ­dzem Józefem Łuszczkiem i całą wspólnotą mistirzejowickich kapłanów. Myślę, że w ten sposób chciał także wykonać testament śp. Księdza Ku­rzeji, dając wyraz kapłańskiej solidarności z nim i jego dziełem. Słusznie zatem, że nie w grobie kapitulnym, ale tutaj, w tej parafii, spocznie jego ciało po śmierci, bo dla niej poświęcił ostatnie lata swojego życia.

Nie mogę być osobiście obecny w Mistrzejowicach, ażeby oddać ostatnią posługę Księdzu Kanclerzo­wi. Niech wyrazem mojej obecności będzie uczest­nictwo Księdza Stanisława Dziwisza, mojego oso­bistego Sekretarza, który jest dzisiaj wśród was. Stajemy przy trumnie tego kapłana, który odszedł od nas w miesiącu listopadzie, w 85 roku swojego życia. Całe to życie składamy Bogu na ofiarę, prosząc ażeby w swoim wielkim miłosierdziu ze­chciał przyjąć jego duszę do siebie i obdarzyć ją światłością wiekuistą. Wsłuchujemy się z głęboką wiarą w słowa Chrystusa: «Ja jestem zmartwychw­staniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki» (J 11,25-26).

                                                                                                                                      Watykan, dnia 10 listopada 1995 r.

                                                                                                                                                           Jan Paweł II - papież

Wizyty: 2425359
Wizyty dzisiaj: 404
Osób on-line: 67
Strona działa od 1 X 2009 r.